O prawnikach rodem ze Złotowa - Michale Hube i Romualdzie Hube

Złotów, 19 kwietnia 2009 r.

O prawnikach rodem ze Złotowa - Michale Hube i Romualdzie Hube

 

Za mostem dławionym ludzkim ciężarem - jak to lirycznie ujął złotowski poeta Włodzimierz Pankiewicz - mającym plecy tak szare, chylącym swe ramię nad rzeką Głomią, gdzie kirkut na Żydowskiej Górze o coś prosi i cisza głucha ,napotykamy ulice: Antoniego Dorsza, Jana Rożeńskiego, Józefa Horsta, Kazimierza Brzuchalskiego, Maćkowiczów, Michała Hubego . Małe ulice, wielkich ludzi naszej małej ojczyzny. Rodzi się w tym miejscu, niestety retoryczne pytanie, ilu mieszkańców Złotowa jest w stanie cokolwiek powiedzieć o patronach tych ulic i to nawet ci, których przodkowie, podobnie jako moi, mieszkali i mieszkają na ziemi złotowskiej od co najmniej kilku stuleci. Chciałbym Państwu przybliżyć jednego z patronów tych ulic, a mianowicie Michała Hubego oraz jego syna Romulada, osób mi bliskich zawodowo, gdyż również parali się sztuką prawa, jak mawiał o tej dziedzinie wiedzy nieco górnolotnie prof. Franciszek Longchmaps de Berier, choć w moim przypadku, wolałbym mówić jedynie o skromnym rzemiośle.

Czytaj więcej: O prawnikach rodem ze Złotowa - Michale Hube i Romualdzie Hube

Od Hubego do Domańskiego - list Ks. Profesora Andrzeja Szostka

Konferencja "Od Hubego do Domańskiego" rozpoczęła się odczytaniem listu Ks. Profesora Andrzeja Szostka, byłego rektora KUL-u, krewnego ks. B. Domańskiego.

Oto treści  listu:

Ks. Andrzej Szostek MIC
ul. Bazylianówka 54 B
20-160 Lublin

 

Wielce Szanowna Pani Dyrektor Zofia Jelonkowa
Muzeum Ziemi Złotowskiej
ul. Wojska Polskiego 2a
77-400 ZłOTÓW

Bardzo Szanowna Pani Dyrektor, Drodzy Mieszkańcy Złotowa, Czcigodni Goście, Serdecznie dziękują za zaproszenie mnie do udziału w uroczystym spotkaniu Złotowskiego Salonu Historycznego. Motywem tego spotkania są dwie ważne dla historii Złotowa i Polski rocznice: 230. rocznica urodzin Michała Hubego oraz 70. rocznica śmierci księdza doktora Bolesława Domańskiego, którym szczycą się jako swym sławnym i wielkim krewnym. Na to spotkanie przybyć niestety, nie mogę: zatrzymują mnie obowiązki uniwersyteckie, a odległość pomiędzy Złotowem a Lublinem jest stanowczo za wielka, jak na moje możliwości komunikacyjne. Pragnę™ więc tą drogą wyrazić moją radość z powodu zorganizowania tej uroczystości oraz choć symbolicznie poprzez list właśnie w niej uczestniczyć. Zacząć pragnę od wspomnienia spotkania, jakie miało miejsce 6 września 2005 roku w Złotowie: w Muzeum i w Szkole. Zaproszony przez Panią…Dyrektor, ugoszczony bardzo serdecznie przez Księdza Proboszcza, zachowałem w pamięci nade wszystko Waszą gościnność i szczerą…życzliwość, z jaką…się™ w Złotowie spotkałem.

Pomyślałem wtedy i powtarzam wielokrotnie, że na tak zwanej prowincji i w małych miastach mieszkają ludzie, których bynajmniej nie cechuje prowincjonalizm ani małomiasteczkowość. Przeciwnie: właśnie w Złotowie spotkałem się™z prawdziwą… kulturą. Jej wyrazem jest chęć i zdolność myślenia o trudnych i ważnych sprawach a rozmawialiśmy wtedy o niełatwych problemach wczorajszej i dzisiejszej relacji pomiędzy Polakami a Niemcami. Jest też znamieniem kultury wrażliwość na historię, której znajomość‡ pozwala lepiej zrozumieć czas obecny i mądrze wchodzić w przyszłość. Obecna uroczystość świadczy o tym, że kultura ta nadal jest w Złotowie ceniona, czego Wam szczerze gratulują i za co dziękuję. Postaci Michała Hubego nie znam, nie znam też innych członków tej  - jak można wnosić z pięknego Zaproszenia na uroczystość -  zasłużonej dla Złotowa rodziny. Żałuję, ale mam nadzieję, że materiały uroczystości będą opublikowane i będę™mógł się z tymi publikacjami zapoznać. Znam natomiast trochę Księdza Patrona Związku Polaków w Niemczech, który był wujkiem mojej Śp. Mamy, Ireny z domu Zielińskiej. Uderza mnie w postawie Księdza Domańskiego wiele. Między innymi to, jak potrafił swe zdolności i wysokie wykształcenie w dziedzinie – zdawać by się mogło, nader niepraktycznej, jaką…jest filozofia i teologia – wykorzystać dla dobra społeczności, której służył Doktorat w tamtych czasach był‚ tytułem znacznie bardziej elitarnym, niż dziś, ks. Domański miał‚ propozycję™ podjęcia pracy w seminarium duchownym, co zapewniałoby mu spokojny i bezpieczny żywot (a może i większe szanse na biskupstwo), zdecydował‚się™ jednak pozostać‡ proboszczem w Zakrzewie Złotowskim i pomagać‡ Polakom mieszkającym w Niemczech. I to jak pomagać! Jakże byłem zdumiony, gdy w Nałęczowie koło Lublina znalazłem kiedyś portret Księdza Domańskiego - i to gdzie: w Muzeum Spółdzielczości Pracy! A dlaczego? Bo ks. Domański był jednym z pionierów banków spółdzielczych. On, doktor świętej teologii, uczył‚się™sam, a następnie uczył innych, jak zakładać‡banki i bronić‡w ten sposób materialnej bazy życia Polaków w Niemczech. A przy tym nigdy nie zapomniał, że materialna baza jest tylko bazą, a nie celem ludzkiego życia, więc dbał o umocnienie wiary i patriotyzmu, nie lekceważył swej pracy proboszczowskiej. Wiele lat po jego śmierci, w latach 50-tych ubiegłego wieku, gdy jeździłem jako mały chłopak do Zakrzewa i chodziłem do kościoła św. Marii Magdaleny (a byłem wtedy bardzo pobożny, już wówczas chciałem być‡księdzem), zaskoczony byłem, że w tej niewielkiej wsi codziennie ludzie chodzą…na Mszꙶwiętą. Nie wszyscy, oczywiście, ale tylu, że miał‚dla kogo ksiądz MszꙦwiętą odprawiać i dowiedziałem się że to tradycja, którą zapoczątkował ks. Domański. A jego pobożność miała „wyraźny przekład”€na relacje z ludźmi. Jak mało kto włożył‚wiele ks. Domański w umocnienie tożsamości i odrębności Polaków mieszkających w kraju już wtedy niezbyt przychylnym naszemu narodowi. Ale nigdy nie uczył‚pomsty, nienawiści ani obojętności na los innych ludzi i innych narodów, z Niemcami włącznie. Znamienne, że kiedy wysłano do Zakrzewa jako wikarego księdza Alfonsa Mersmanna, który był początkowo zdecydowanie niechętny Polakom, ks. Domański potrafił tak wpłynąć‡ na niego, że stał‚się™odważnym krytykiem hitleryzmu, za co został‚ wyrzucony z Zakrzewa, wysłany do obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie, a w końcu, 12 kwietnia 1945 roku, rozstrzelany. Warto i o tym bohaterskim księdzu pamiętać skoro dzienna data jego śmierci tak jest bliska dacie śmierci ks. Domańskiego. Ks. Bolesław Domański wiele mnie uczy. I mam nadzieję, że nie tylko mnie. Życzę™ gorąco, by owocem uroczystości była nie tylko odpowiednia notatka w Kronice Złotowa (choć na taką… wzmiankę™ z pewnością ona zasługuje), nie tylko odpowiednia publikacja (choć na nią… niecierpliwie czekam), ale nade wszystko pobudzenie serc i umysłów uczestników tego święta. Michał Hube i ks. Bolesław Domański to byli nade wszystko żywi ludzie, którzy potrafili wykorzystać dane im od Boga zdolności i zapał dla dobra innych i własnego rozwoju duchowego. Dziś czasy są…inne, zdolności też mamy różne, ale szansa, jaką… mieli ci dwaj wielcy Ludzie, dana została także nam. Oni ją wykorzystali tak, że pozostali we wdzięcznej ludzkiej pamięci. Oby i nam udało się™taki owoc osiągnąć. Życzę tego serdecznie wszystkim Uczestnikom uroczystości, sobie też. Sobie życzę ponadto, żebym kiedyś ›znów mógł‚ do Złotowa i Zakrzewa pojechać. Szczęść‡ Boże Wam wszystkim!

Our website is protected by DMC Firewall!